Czyj pomnik w Licheniu?


Nie dość, że wciąż trwa - i będzie trwała - wielka kłótnia, o to, czym właściwie jest bazylika Matki Bożej w Licheniu - wielkim kiczem, czy też wspaniałym zjawiskiem architektonicznym, coraz więcej kontrowersji budzi stojący przed Bazyliką pomnik Jana Pawła II. 

Możnaby powiedzieć - pomnik jak pomnik. Nie jest on jednak ot, taki sobie. Artysta przedstawił bowiem na nim aż dwie żyjące postaci - Papieża i klęczącego u Jego stóp Kustosza Licheńskiego Sanktuarium - ks. Eugeniusza Makulskiego. Ten bezsprzecznie niezwykły człowiek swoim uporem, wielką wiarą i zapałem doprowadził do tego, że obok istniejącego od z górą stu lat sanktuarium wyrosła ogromna bazylika, rozmachem przewyższająca wszystko, co wymyślono w architekturze sakralnej PRL-u i III RP. 

Oficjalnie się o tym nie mówi, lecz spotkałem się z opiniami, że Licheń zaczyna powoli "przebijać" Jasną Górę i jest najczęściej odwiedzanym sanktuarium Maryjnym w Polsce! Jak stwierdził żartem mój znajomy kapłan: Matka Boska Licheńska lepsza od Częstochowskiej? Przecież to kuzynki! 

Dzieło to zostało zaczęte w ciemnych latach PRLu, pośród szykan i prześladowań władz. Ksiądz Makulski był wtedy wielokrotnie aresztowany, skazany nawet za samowolę budowlaną (chleb powszedni wielu proboszczów owego czasu, gdy kościoły nierzadko stawiano w ciągu nocy...) na 7 lat więzienia w zawieszeniu. [op.cit.]  W ostateczności zawsze zwracał się ku Matce Bożej, która w sobie wiadomy sposób rozwiązywała wszystkie problemy... 

Pewnego dnia jednak prezes Budimexu budującego Licheńską Bazylikę - Grzegorz Tuderek - wymyślił, że jego firma mogłaby ufundować budowę drugiego, nieco bardziej udanego anieżeli już stojący w Licheniu, pomnika Papieża. Gdy projekt Mariana Koniecznego ujrzał światło dzienne zawrzało. To bluźnierstwo - nieomal krzyczeli jedni. To głupota i małość ludzka - kiwali głowami inni. - Zaraz, zaraz, mecenasom należy się chwała... - bronili się pomysłodawcy. Okazało się, że pomnik jest pomnikiem Jana Pawła II, lecz osoba, która klęczy u Jego stóp, ma rysy twarzy ks. Makulskiego... W dodatku na brązowym fryzie obiegającym postument dociekliwi odnaleźli prezesa Tuderka. Złośliwi dziennikarze wytknęli też, że autorem pomnika jest Marian Konieczny, który wcześniej wyrzeźbił m.in. pomnik Lenina w Nowej Hucie... Ten zarzut akurat zarzut niczego nie dowodzi, pomnik z Lichenia jest jednym z najbardziej poprawnych i lepszych formalnie wśród pomników Papieża w Polsce...

Od nieszczęsnego Makulskiego na postumencie zaczęła się moja praca magisterska. Mój promotor przyszedł kiedyś na zajęcia mocno podłamany i zdradził nam powód - pokazano mu ten właśnie pomnik... Co jednak począć z tym fantem? 

Moim kijem w mrowisko będzie obiekt, który znajduje się całkiem niedaleko pomnika. Mowa o obrazie znajdującym się w Kaplicy Narodzenia Pańskiego w Bazylice NMP w Licheńskim Sanktuarium. Jego reprodukcję otrzymałem wraz z opłatkami na Boże Narodzenie AD 2000 (niespodziankę taką sprawiła mi parafia Dobrego Pasterza w Lublinie).


Podpis pod obrazem głosi: Obraz Polskiego Narodu u progu stajenki betlejemskiej + Na pamiątkę 2000 roku narodzin Pana Naszego Jezusa Chrystusa + Bazylika Najświętszej Maryi Panny w Licheńskim Sanktuarium + Kaplica Narodzenia Pańskiego. 

Po prawej stronie stajenki stoją postacie historyczne - od Piasta Kołodzieja, Dąbrówki i Mieszka, poprzez wszystkich polskich świętych i bohaterów aż po Lecha Wałęsę, ks. Popiełuszkę i Jana Pawła II (zabrakło ojca Rydzyka). Po lewej stronie zgrupowane są postacie symboliczne - obok Trzech Mędrców i pastuszków stoją harcerze, malarz, górnik, hutnik, robotnik i kołchoźnica ;) itp. Pośród nich zaś moje oko wychwyciło podobiznę ks. Makulskiego trzymającego Bazylikę.

Przyjrzyjmy się mu bliżej, bo sprawa ta jest ciekawa. Cały obraz malowany jest niezwykle nieudolnie. W dodatku jest to kicz straszliwy (ale cicho, o gustach się nie dyskutuje - gust się albo ma, albo nie - jak powiedział na KUL-u Krzysztof Zanussi pytany o Licheń). Tymczasem postać Księdza Kustosza (powiększenie poniżej:)

odróżnia się od reszty postaci. Nie dość, że nie patrzy w kierunku Stajenki, lecz uśmiecha się w kierunku oglądającego obraz - to jeszcze malowana jest w sposób zupełnie inny! Przypomina mi to pomysły Siemiradzkiego malującego po zdjęciach fotograficznych... 

Dlaczego Księdza Kustosza potraktowano w sposób inny? Można to tłumaczyć nieudolnością malarza, który zmarnował kilka kilo farby (a św. Jadwiga wygląda raczej jak homoseksualny Ludwik Jagiellończyk), i bał się konfrontacji z tą fizjonomią. Lecz mimo wszystko twarze większości postaci są w miarę rozpoznawalne... Tu i ówdzie (choćby Popiełuszko) widać inspirację fotografią, nigdzie jednak twarz nie jest tak wymuskana i dopieszczona jak u ks. Makulskiego. Ważniejszym zarzutem jest chyba jednak to spojrzenie. Analizując sprawę pod kątem przyciągania uwagi widza - stanowi ono akcent w obrazie równoważny z postacią małego Jezuska... Więc jak to jest z tą skromnością, przepraszam, megalomanią?... 

 

© kazik ożóg + na zdjęcie © nie było, nie podano też autora zdjęcia i obrazu. Jak zwykle w przypadku takich wydawnictw...

 

obejrzyj więcej zdjęć pomnika z Lichenia !!!